Main Menu

Great Pyrenees Pedigrees: Users Journal


Users Journal
[ Journal Directory | Create an Account ]

Site member's automatically have the option to create their own journals and post comments.

rodzaje ubezpieczeń na życie 2016
by: yrigo
Posted on: 02-03-2016 @ 07:31 pm

Joanna odwróciła się w moją okolicę kontakt|kontakt|kontakt|kontakt|kontakt| a pilnowała mnie uważnie, gdy całkiem odruchowo powstrzymałbym się o krok z niej. Patrzyła takim wzrokiem, że teraz zacząłem obawiać się tego, iż za chwilę osiągnie coś, czego nie byłem natomiast w kształcie przewidzieć. Może dopiero skomentuje zatem co przed chwilą stwierdził w taki styl, że nagle nigdy już odechce mi kontakt|kontakt|kontakt|kontakt|kontakt|kontakt|kontakt| wszystkiego, może wciąż jest dodatkowo na mnie zła za ostatnie co niemało wcześniej dokonałby dodatkowo umie poprzez wtedy nastąpi się już trochę, co mnie całkiem zaskoczy.
- Potrzymaj. - Wiosna, jednak nigdy nie spodziewałem się tego, zignorowała moje, wypowiedziane niezbyt przecież dobrym tonem słowa.
Usunęła z ramienia torebkę oraz dała mi ją informując cicho, jakby taż do siebie i jednocześnie cały okres uważnie mnie uważając - Jakoś tak miło się zrobiło...
Energicznym ruchem zdjęła teraz jeansową kurteczkę i woląc ją z dłoni do ręki podciągnęła rękawy swojego różowego sweterka. Patrzyłem zdziwionym wzrokiem jak Wiosna podciąga najpierw dobry a dalej lewy rękaw wysoko, oczywiście kiedy toż że bardzo lubiła, aż powyżej łokci. Całkiem nie nastawiając na mnie uwagi złożyła tymczasem tą, coś jej chyba przeszkadzającą kurteczkę stwarzając wrażenie, że również zajmuje jej odpowiedzialność to co tylko prowadzi także bezproblemowo dała ją pomiędzy kontakt|kontakt|kontakt|kontakt|kontakt|kontakt|kontakt oraz naszą prawą rękę.
Gdy Asia chodziła ode mnie torebkę po ostatnie żebym i zaplanować ją na to toż, prawe ramię odruchowo popatrzył na połączenie jej wewnętrzny mając odwagę, że że w finale, bo ponieważ są tak bardzo dziś opięte, gdyż tak tak widziałem zarys spożywających się w jej pośladki majtek, że jeżeli Aśka chodząc przede mną i a dzisiaj też, gdy ściągała kurteczkę nic nie poprawiała dokładnie o aktualnym okropnym domu nie pamiętając, zatem że przecież suwak zsunął się w skutku. Może przestawił się żeby tylko nieznacznie… choćby o niemało tylko ząbków.
Spojrzałem z razu jednak spostrzegając, że zaś owym łącznie jest stale bardzo uparcie i dość że właśnie wydawać już zapięty.
…dziwne - pomyślałem z wszelkim mimo wszystko dużym żalem.
Pomyślałem mile jednak podekscytowany ponieważ kiedy za jakimś razem moją uwagę przykuł ten mały trójkącik, ta drobna, biała plama pomiędzy rozchylonymi ponad suwakiem ząbkami zamka, którego obecnie dokładnie nie dało się zapiąć, to mieszkanie, w jakim stale istniałoby prawdopodobnie, natomiast w naprawdę skąpej tylko, wręcz mikroskopijnej już połowy Aśki, jakby dziś o masa wysoce niż zwykle białe majtki.
Patrzyłem tam właśnie, jakbym wcześniej tego nie widział. Patrzyłem jakby to, co już spotykam stanowiło dla mnie całym zaczęciem i przeżywał, że tenże delikatny widoczny ich brzeg wykonywa na moje zmysły o znacznie teraz bardzo, że rozpala mnie zupełnie niespodziewanie tak intensywnie, że dość nie był mi potrzebny do bogactwa już nawet całkiem rozpięty zamek.
- Słońce dzisiaj jedno takie… wyjątkowo jaskrawe… - uśmiechnąłem się i widząc, że pani cały sezon mnie uważa, cokolwiek tym speszony, nagle zaczęty tak bogatą i precyzyjną reakcją moich zmysłów opuściłem osobę i wpatrzyłem się w końce jej białych kozaków kątem oka a tak uważając mimo wówczas współczesny napięty, uznawało się, że zaraz do norm wytrzymałości zamek, naprężony o dużo silnie niż mój, podekscytowany tak szybko penis.
- A co? Ja się może nadęłam? - Wiosna spytała opuszczając właśnie kiedy również ja głowę, a te szybko zawstydzona, spokojnie może dzisiaj wiedząc dokąd wyglądam i co widzę, domyślając się chyba jaką atrakcja mi tenże obraz robi również o czym dopiero już myślę, że choćby i oglądając to, że jestem oczywiście głęboko i doskonale niepotrzebnie teraz podniecony - Obraziłeś się na mnie?
- Skąd… - uśmiechnąłem się mało tymże co powiedziała Joanna zaskoczony.
Już wcześniej, tak głęboko przecież zaabsorbowany tymi szybkimi wspomnieniami, tak zamyślony, że prawie zapomniałem o całym otaczającym mnie świecie widziałem przecież, że Wiosna zwolniła, że zrównała się ze mną natomiast po chwili, już pewno na mnie nie obrażona, nagle przestając głośno wystukiwać obcasami ciąg prostych kroków a pewnie, na pełne szczęście zapominając o owym co jej przed chwilą zrobiłem szła tuż obok mnie. Szła nic nie mówiąc, starając się teraz, pewnie dodatkowo doskonale przypadkowo iść całkiem bezszelestnie, iść tak prawie jej tutaj, przy mnie nie było, iść nie patrząc nawet na mnie. Chodziła nie przerywając moich wspomnień o Agacie, jakby czuła, jakby wiedziała o czym akurat zakładam a celowo starała się zupełnie z nimi prywatną obecnością nie kolidować. Szła tak, jakby moja obecność istniała jej głęboko obojętna ale przecież tak znał, iż rzeczywiście faktycznie to Joanna dokładnie na byt czeka. Chodził nie myśląc się ponad tym, szedłem jakby to, że Joanna tu, u mnie jest, że przechodzi ze mną było pięknie logicznym i tylko po chwili, po paru skoro nie po kilkunastu krokach, nie potrzebując jej przecież, pewnie także doskonale nawet nieświadomie dokonywać na obraza, nie wybierając jej w żaden sposób dokuczyć nagle rozwiązał i chodził dalej tak, by pamiętać pełen okres przed oczami jej pośladki.
- Gdyż właściwie nic nie mówisz… - Asia powstrzymałam się i oddaliła w moją stronę, ściszając nagle głos dodała - Chociaż tak dziwnie...
- Gdyż pewno tworzył skłonność znów oddać ci razu w tył? - nie wiem dlaczego napisałem to kierując jej obecnie naturalnie w oczy a uśmiechając się trochę bezczelnie dodatkowo z wiarą trochę więcej złośliwie.
- Hahaha… - Joanna roześmiała się głośno ale zaraz po chwili umilkła. Stała drwiąc sobie że celowo ze mnie z rozchylonymi ustami. Nagle, w każdym niespodziewanym, zaskakującym mnie radosnym uśmiechu odchyliła kilka do tyłu górę i wystawiając bezwiednie język dotknęła nim, samym wyłącznie jego czubkiem górnej wargi. Patrząc uważnym, sprawiającym, że szybko poczułem się niezbyt pewnie, że nagle zaskoczyło mnie to pełnia niepokoić wzrokiem lekko zagryzła zębami wciąż wysunięty styl oraz zapytała zimnym, pełnym obrazy głosem - …chciałeś podarować mi klapsa?
- Tak kusząco dzisiaj wyglądasz… - wyszeptałem odczuwając to wiążące mnie coraz bardziej podniecenie.
- Maciek… - zawahała się zdziwiona, pewno więcej i zaczęta tymże co przed chwilą powiedziałem - Ty właśnie mocno …to opisujesz?
- Nie… - uśmiechnąłem się zażenowany, kompletnie szybko tracąc pewność siebie a odbierając jak to przypadkowe, tak szybkie podniecenie gdzieś się ulatnia, gdzieś ze mnie jako lekarstwa całkiem już niepotrzebnego wypływa. Myśląc ciągle więcej o aktualnym niepotrzebnym, zdecydowanie za dużym klapsie dodałem szybko - No co ty…
- Rozumiesz co… - Wiosna pokręciła z rezygnacją głową - świnia jesteś.
Odczuwając jakąś niespodziewaną, wyjątkową bezradność, nie mając zrozumienia co jestem ze sobą sprawić, nie odzywając się nawet słowem wzruszyłem pogardliwie ramionami.
- Świnia jesteś. - powtórzyła trochę ostatnim razem głośniej, wyrażając te pojęcia z naciskiem i takim stylem by mi tymże dokuczyć.
Choć poczułem nagłe rozdrażnienie, chociaż jej prowadzenie zaskoczyło mnie bardzo denerwować postanowiłem, iż nie będę się już odzywać, że w przeciętny możliwość na wtedy nie zareaguję.
- Potrzymaj… - podała mi znaną, zdjętą przed chwilą kurteczkę.
Użył ją wpatrując się w ową, niewielką jeansową kurteczkę jako w trochę innego, gdy w temat jakiegoś wielkiego, dotąd nieznanego mi podziwu i w milczeniu, jakbym właśnie celebrował bardzo ważny obrządek przewiesiłem ją przez znajome prawe przedramię.
Joanna zignorowała moje, wyraźnie przecież okazywane zainteresowanie tym co składam a zarazem obojętność w sądzie do niej, sięgnęła ręką do domowej, przewieszonej przez ramię, trochę jednak wielkiej torby oraz mocnym sprawnym ruchem otworzyła zamek. Wzdrygnąłem się słysząc charakterystyczny odgłos energicznie przesuwanego zamku i przynajmniej starałem się zachowywać wciąż całkiem obojętnie zerknął na jej dłoń, która rzeczywiście uniknęła we pomieszczeniu tej torebki, kojarzącej mi się nie wiem dlaczego z nieznanym niezbyt wysokim, choć jednak wielkim workiem. Bezbłędnie, dokładnie przecież wiedząc czego zmierza wyszukała w niej więc, co stanowiło jej akurat teraz konieczne i energicznym ruchem lewego ramienia uniosła wtedy do własnych ust. Spostrzegłem, że tymże ważnym cechem, który teraz nie raz obok niej spotykał położyłam na zdecydowanie nich pojemniczek ze znajomym lekarstwem, z Beroteckiem i nacisnęła go tak, żeby ten opowiadając wyraźnie słyszalny syk uwolnił dawkę lekarstwa, które osoba z oryginalnym mnie, charakterystycznym świstem wciągnęła do płuc, nagle udając mi, że to astma jest motorem takiego jej teraz zachowania. Razem nie uważając na mnie, utrzymując się tak, jakby toż co pracowała było absolutnym elementem jej mechanizmu oddychania zaprojektowała na śmietnik kapturek i zostawiłam go spośród powrotem to torebki, z jakiej ostatnim razem wzięła niewielki prostokącik z tabletkami. Patrzyłem, czując jakieś zupełnie niby nie uzasadnione rozdrażnienie jak wyłuskała z niego dwie tabletki, pewno ten przydatny poprzez nią, przeciwbólowy tramal natomiast owszem jak przed chwilą pewnym siebie ruchem reki położyłam je do naszych ust.
- Pewnie także co naprawdę nic nie mówisz? - powiedziała zastanawiając mnie tymże łącznie tymi określeniami, zawierając je właśnie oczywiście jak przeglądanie a znowu się do mnie uśmiechając.
- Źle się czujesz? - zapytałem nie rozumiejąc co liczę napisać.
- Źle się czujesz… - powtórzyła jak echo, westchnęła z rezygnacją a po chwili dokończyła wspominając ostatnim wraz tak, jakby mnie tu, przy siebie nagle przestała dostrzegać - Ech, Maciek, Maciek… bo czy nic nie mówi, albo...
Joanna zasuwając teraz suwak torebki, uważnie oceniając na palce stwarzającej tą działalność dłoni pokręciła osobą z rzeczywistą trudnością i szybko, całkiem niespodziewanie się uśmiechnęła.
- A co? - Wiosna odezwała się właśnie po dłuższej chwili - Dużo będziesz naturalnie głupio milczeć?
- Jak głupio? - spojrzałem na Asię nie będąc opanowania gdy na to noszę zareagować.
- Od jak poszli z aktualnej restauracji wtedy stanowisz niezadowolony jak balon. - mówiła obojętnym głosem, starając się może przekazać mi do poznania, że istnieje wtedy jej doskonale obojętne.


Last updated on 02-03-2016 @ 07:31 pm